FANDOM


Po ostatnim przymusowym wylogowaniu akcja z warcabami poszła w zapomnienie przez "Dziadka", który niby wydał kasę na coś opłacalnego, ale mniejsza o to co było...
  • Nie żeby coś, ale i tak byś wtedy przegrał. - stwierdził Thanv
  • Taa, żebyś tylko widział swoją mordę po usłyszeniu zasad. - odpowiedziałem
  • Nie ważne - stwierdził i przez 5 minut każdy zajmował się czymś innym.
  • Oo, patrz kto to idzie - powiedziałem na widok Nari.
  • Cześć - zaczęła.
  • Siema - odpowiedzieliśmy.
  • Co robicie? - spytała
  • Grzejemy miejsce na kamykach żeby innym nie było zimno jak tu klapną. - odpowiedziałem
  • A ten drugi? - spytała
  • Pewnie ma lagi, ostatnio narzekał na jakieś błędy z tym dziwacznym czepkiem (NerveGear`em)
  • Siema - odpowiedział po minucie
  • Yyyy... może weź wymień to na nowego? - zaproponowała
  • Serio? Mam zapieprzać 20 kilometrów po to? - spytał
  • Lepsze to, niż jechać 25 kilometrów tak z nudów. - wtrąciłem
  • Dobraaa... pojadę jak sie wyloguję. - stwierdził
  • A tak po za tym.... kojarzy ktoś tego tam? - spytała wskazując palcem na jakiegoś gostka przed nami.
  • Oprócz tego, że jest wojem to nic więcej nie wiem. - stwierdziłem z obojętnością.
  • Taa, tyle że gostek albo ma coś pokiełbasione z łbem, albo mu dali NerveGear`a za 2 zyle. - stwierdził Thanv
  • Czemu? - spytałem
  • Stoi tu od rana i czeka jak na kazanie. - odpowiedział
  • Bez jaj - stwierdziła Nari i podeszła bliżej niego.
  • Siemaaa - zaczęła, lecz odpowiedziała jej cisza.
  • Yyy... Ty tak udajesz, czy Ci za to płacą ? - spytała po chwili,
  • No - odpowiedział
  • Trzymajcie mnie, bo zlecę z tego kamyka, przemówił - powiedziałem i zaraz potem Thanva "pomógł" mi w glebie.
  • No to co tam słychać w wielkim świecie? - spytałem
  • A co gazet nie czytasz? - spytał
  • Nie - odpowiedziałem
  • Oo, już wiem gdzie się możesz rozruszać. - stwierdziłem po chwili
  • Co? - spytał
  • Tylko uważaj, za żadne skarby nie wchodź na komin - zacząłem prowadzenie wykładu w trakcie prowadzenia go do Party-Chaty.
  • A co tam niby jest na tym kominie? - spytał
  • Stado Chomosów na gajdach, wystarczający argument? - odpowiedziałem
  • Taaa - odpowiedział.
  • Dobra mistrzu, wchodź i czuj się jak u siebie. - powiedziałem przy wejściu
  • Ej, Thanv! - zawołałem
  • Czego? - spytał
  • Ja muszę iść, przypilnowałbyś go tak żebyście się nawzajem nie pozabijali? - spytałem
  • Dobra, ale... - zaczął
  • Tak wiem, kasa - wtrąciłem.
  • A gdzie idziesz? - spytał
  • Tam gdzie cię oskubali o 8 dych. - Odpowiedziałem i się tam przeniosłem.
  • Dobra, sam na sam z tym Tarzanem... - dramatyzował w myślach Thanv wchodząc do środka.
  • Ehm, wiem kto mu może pomóc - pomyślałem i skontaktowałem się ziomem (poprzedni odcinek)
  • Siema - zacząłem.
  • Jołc - odpowiedział.
  • Słuchaj no, sprawa jest - powiedziałem.
  • Jaka? - spytał
  • Yyy... pamiętasz gdzie ostatnio mnie prowadziłeś? - spytałem
  • No, a co? - spytał
  • Bo widzisz, 2 znajomych moich tam siedzi i wiesz... pokaż im wszystko co i jak - odpowiedziałem.
  • Oczywiście coś potem dostaniesz. - dodałem i połączenie dedło
  • Ok, no to wbijamy na imprezę - stwierdził ziomal teleportując się na miejsce.
  • Coś dzisiaj chyba jakiś event, że ludzie tak chleją - stwierdził po tym, że ludzie wylatywali przez okna i nie tylko.
  • Ale bajzeeel - stwierdził po wejściu do środka.
  • Siema koxie - zaczął zagadywać do "naszego" gostka.
  • Widać że lubisz ludzi ustawiać, co nie? - spytał
  • Tak - odpowiedział powalając ziomka.
  • Dobra, tu posprzątane - stwierdził i wyszedł zostawiając 10 zyli sprzedawcy.
  • Co jest? Czemu nagle się tyle ludu wylogowało? - zacząłem się zastanawiać.
  • Albo GM`owi gardło siada albo czas umyć uszy. - stwierdziłem
  • All sprzedane, dziękuję, dobranoc. - powiedziałem i wróciłem do miasta
  • Ale pustooo - stwierdziłem i nie wiedząc czemu, zacząłem zwiedzać miasto w założeniu, że to ostatnie chwile spokoju zanim all wbiją z powrotem.
  • Heej - zawołałem na widok dziewczyny, która przechodziła po drugiej stronie.
  • Co tam? - spytała
  • Cisza i spokój - odpowiedziałem.
  • Tak, dokładnie - powiedziała.
  • Jaki masz nick? -  spytałem
  • Venaya - odpowiedziała.
  • Fajny, ja mam CursedDragon - odpowiedziałem
  • Twój też fajny - odpowiedziała i nagle dało się usłyszeć jakąś muzykę z daleka.
    Disturbed - Hell with lyrics04:13

    Disturbed - Hell with lyrics

  • Co jest?  Muzyka? - spytała zdziwiona
  • Myślałam, że nie można wgrywać swojej. - dodała
  • Bo tak było, pewnie wkręciliśmy się na jakiegoś uptade`a czy coś. - odpowiedziałem spokojnie
  • Sprawdzimy kto to? - spytałem
  • No nie wiem... - odpowiedziała
  • Wyluzuj, zachowa się bezpieczną odległość w razie czego - stwierdziłem i poszliśmy w kierunku, z którego dobiegała muzyka.
  • A co jeśli to nie jest GM? - spytała
  • Wtedy stwierdzę, że za mało śpię, a tak na serio... to nie wiem sam. - odpowiedziałem
  • Dobra, teraz powoli, GM`y bodajże mają słońskie uszy - powiedziałem cicho i zaczęło się skradanie.
  • Co do jasnej? - pomyślałem na widok gostka, z którym miał być Thanv
  • I co ty na to? - spytała
  • Jak na lato, idę pogadać i obczaić co się dzieje, a ty zostań. - powiedziałem
  • Siema! - zawołałem, a on w tym samym momencie wyjął miecz.
  • Cześć - odpowiedział.
  • Yyyy... wiesz może, co tak nagle ludzi wywiało? - spytałem niczego nieświadomy.
  • Widzisz... odpowiedź jest bliżej niż ci się zdaje. - odpowiedział
  • Gdzie niby? Pod tym kartonem? - spytałem
  • Tutaj kalesoniarzu - odpowiedział zirytowany.
  • Aha, sorka mistrzu, ale dzisiaj nie jest 1 kwiecień. -  powiedziałem
  • A kto mówi, że jest? - spytał
  • Wyciągnij miecz - powiedział.
  • A co? Bedą zawody w krojeniu sera? - spytałem
  • Nieeeee - odpowiedział z facepalmem.
  • Nie mam zamiaru atakować przeciwnika, który jest bez broni, to bez honoru. - dodał
  • Czekam - powiedział po chwili i w tym samym momencie ruszyłem na niego.
  • Za wolno! - nadarł się  wykonując zamach mieczem.
  • Yyyy... i kto to mówi  - stwierdziłem stojąc na jego głowie.
  • Zadzierasz ze mną?! - nadarł się
  • Tak - odpowiedziałem odpierając ataki.
  • A tak po za tym... jakim cudem dostałeś się na moją głowę? - spytał
  • Skup się, wyjaśnię ci - zacząłem.
  • Użyłem bezszelestnego chodu i wykorzystałem to, że wymachiwałeś mieczem jak dzieciak zasłaniając sobie pole widzenia. - odpowiedziałem
  • Heh, nawet nieźle, ale nic ci to nie da - stwierdził, po czym wykonał jedno cięcie mieczem, które odwaliło mnie z 3 metry do tyłu.
  • GZ - powiedział.
  • Czemu niby? - spytałem
  • Przeciętne leszcze po takim czymś się wylogowywały z rykiem. - odpowiedział
  • No to teraz powiedz mi, po ci ten cały cyrk? - spytałem
  • Widzisz.... pokój na świecie jest nudny, więc czemu by go nie zakłócić akurat tutaj, gdzie nie spotkają cię konsekwencje - odpowiedział
  • A GM? - spytałem
  • Ma się kontakty - odpowiedział.
  • Czyli ta cała gra to jedna wielka okupacja? - spytałem
  • Dokładnie - odpowiedział i zniknął.
  • No i co teraz? - spytała Venaya
  • Kiepska sprawa, nie ma jak ludzi ostrzec, bo nie ma jak się wylogować. - odpowiedziałem
  • Faktycznie - zorientowała się.
  • Jest gorej niż źle... - stwierdziłem.

CDN

( PS: Wiem że obleśne xD )

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.