FANDOM


Part 1Edytuj

Historia Revha Edytuj

Revh stał jak wryty. Nie wiedział, co ma dokładnie robić. Przed nim stała hydra. Stan HP: 1450000. Siedem głów, każda może wysunąć po 10.000 damage ot tak.

Hydra rzuciła się na swoich krótkich, oślizgłych, zielonych łapach, machając łbami jakby miała downa czy coś. Revh szybko coś wyszemrał, tworząc pole siłowe. Hydra olała je, aż nadto dosłownie.

- Musisz mi szczać na pole siłowe?! - Revh udawał, że się nie boi.

Mocz hydry bez problemu stopił pole, więc skrytobójca musiał rzucić się do ucieczki. Biegł przed siebie tak szybko, że nie zauważył ściany, w którą przyrył głową. Krew wytrysnęła z jego czaszki. Hydra zaatakowała czterema głowami, z czego trzy chybiły. Uderzenie czwartej było jednak krytyczne, i nie dość, że stan HP Revha spadł poniżej 40%, to jeszcze utracił on panowanie w nogach.

- Szlag by to trafił, czemu nie da się teraz wylogować!

Po tych słowach odkleił się od ściany i prześliznął się pod półmetrowymi łapami hydry. Z trudem uniknął bycia trafionym przez pazur. Hydra użyła jadu i trafiła Revha w lewą rękę, która też straciła panowanie.

- Ciężko się poruszać mając tylko jedną łapę... jedną! No, przecież!

Revh wybił się na prawej ręce, stanął na niej, trzymając swój nóż w dwóch palcach. Niezbyt był przygotowany i trochę nie wyrabiał, więc z bólu zaczęły mu lecieć łzy. Skacząc na ręce uniknął czterech ataków hydry, po czym szybkim ruchem cisnął nóż w oko hydry, zbijając jej 900 HP.

Niestety, Revh nie zauważył wcześniej, że hydra ma 666 oczu i oślepienie jednego nie robi różnicy. Potwór podbiegł do niego i zaatakował.

Krew trysnęła, Revh zginął. Hydra zmienila formę na wielkiego, kilkumetrowego wilka i pobiegła przed siebie.

Historia Zdzicha9172koxa Edytuj

Noob, którego wysoka postać miała czarne włosy, Zdzich9172kox, siedział zmęczony na skrzyżowaniu dwóch linii kanałów. Był zmęczony ucieczką, niestety coś, przed czym on uciekał, ukazało swój kulisty kształt, przypominając Tabrisa w pierwszej formie. Zdzich wstał i ruszył do ucieczki.

Coś, przed czym on uciekał nie było Tabrisem. Miało coś na wzór sierści, koloru czerwonego. Z tyłu (a może to był przód, kto wie) wydobywał się niebieski dym.

Zdzich uciekał pełnią sił. Wkońcu zdobył się na akt desperacji i zanurkował w ściekach.

Kula zmieniła swój kształt w lśniącobiałą aureolę, której średnica była większa od ścian kanału, które były na bieżąco przez nią niszczonę. Nagle część aureoli się urwała, przekroczyła barierę dźwięku i uderzyła w kanał, przebijając prawą nogę Zdzicha.

Ilość krwi, która wytrysnęła była widoczna bez problemu. Ściek koloru wymiotów zmienił się na czerwony. Zdzich jednak wydobył szybko potiona, którego wypił zmieszanego ze szczynami NPC'ów, bo w sumie trudno pije się pod wodą. Powoli brakowało mu tchu.

Linia, która zaatakowała Zdzicha znów zmieniła się w aureolę, z której przemieniła się w humanoida. Monstrum miało dwie nogi, dwie ręce i twarz przypominającą worek śmieci. Szpikulce na palcach zabarwiły się szybko w kolor krwi.

Humanoid zanurkował, płynąc o wiele szybciej od Zdzicha, który nie miał tchu, i tracił przez to HP, a przy okazji kończyła mu się stamina. Monstrum nie miało problemu by dorwać tego nooba.

Zaatakowało go szpikulcami, wytrysnęła krew i odsłoniło się serce. Potwór je zjadł i popłynął dalej, nie zmieniając formy.

Historia Inveris Edytuj

Inveris była kolejną ofiarą. Nie była przygotowana na walkę, po prostu szła przez opuszczone miasto. Liczyła, że najgorsze, co ją spotka, to deformacje spowodowane promieniowaniem po wybuchu bomby N3. Obeszła szerokim łukiem truchło Trzeciego Bossa.

Usłyszała świergot ptaków, z czego jeden wydawał dziwne dźwięki podobne do dźwięków wydawanych przez Kwaśnego, gdy ten ma zatwardzenie.

Użyła jakiegoś dziwnego itema by zidentyfikować ptaka.

Nazwa: Nieznane.

Stan HP: 9000000 / 9000000

Atak: 9519-28531.

Szybkość maks.: 490%

Zadziwiło ją to. Jakim cudem ptak może być tak mocny? I dlaczego, skoro ma taką szybkość, lata tak wolno?

Inveris nie dokończyła jednak procesu myślowego. Ptak, wielkości wróbla, rzucił się na nią, a wraz z nim reszta klucza ptaków, składającego się z ponad ośmiuset zwierząt.

Dziewczyna rzuciła się do ataku, jej miecz nie potrafił jednak przebić żadnego z ptaków. Te uformowały znów klucz i połączyły się, tworząc żywe ostrze, który miał jakieś dwanaście metrów.

Miecz z ptaków przebił Inveris, zanim ta wogóle zdążyła cokolwiek zrobić. Ostrze znów zmieniło się w ptaki, które zaczęły dziobać ciało dziewczyny.

Part 2 Edytuj

- Nie wierzę, że to robię. - ShiroNeko szła wraz z Yi'm, Vasal, Jinem Mo-Ri i Venayą na polowanie. Za nimi szedł Aschgan, patrząc na świat, jakby czegoś szukając. - Czego tam szukasz, Aschgan?

- Niebo znów stało się krwistoczerwone. Wczoraj było niebieskie, kiedy to zdążyło się zmienić?

- Skąd mam wiedzieć? Szlag by to, zimno...

- Jest październik, dziwisz się? - Vasal szła niewzruszona zimnem, wkońcu stalowy pancerz dawał jej ciepło - kurcze, za dużo skillowałam w tej grze. Wrócę do rzeczywistości... i znów będę słaba.

- E tam, Vasal, się przejmujesz - Yi spojrzał na niebo - zagramy sobie potem w Kumite Online i będzie git.

- Ej, a w tym Kukike Onlajn, to można kogoś spalić? - spytał się Jin Mo-Ri

- Yyy... nie wiem? - odpowiedział Yi.

Venaya szła jakoś tak bez słowa. Nikogo nawet to nie dziwiło, po tym, co się wydarzyło poprzedniego dnia.

Poprzedniego dnia Edytuj

Venaya szła wraz z Aghiel przez łąki i doliny. Cykady płakały tego dnia naprawdę głośno, tak, że człowiek nie słyszał nawet własnych myśli. Szły na północ.

Niebo było jeszcze niebieskie. Nie było widać żadnych chmur.

Dziewczyny usłyszały jednak dźwięk biegnącego zwierzęcia. Wilk nadbiegał od wschodu. Miał kilkanaście metrów w kłębie i biegł szybciej od prędkości dźwięku.

Rzucił się na Aghiel, która próbowała go przebić i odrzucić. Nie udało się ani jedno, ani drugie. Venaya szybko rzuciła kilka czarów w wilka, ale tego nawet to nie poruszyło. Szarpnął pazurami Aghiel trzy razy, rozrywając jej zbroję i krtań.

Venaya poczuła, że towarzyszka nie żyje. Postanowiła ratować samą siebie, rzuciła czary przyspieszające na siebie i wzięła się do ucieczki. Wilczur był zbytnio przejęty jedzeniem ciała Aghiel, więc nie rzucił się na nią.

Powrót do dnia właściwych wydarzeń Edytuj

- A obyśmy tego wilka dorwali... obyśmy... - Venaya powiedziała pierwsze słowa od wyjścia z kwater - zatłukę go sama! Zatłukę!

- Venaya... spokojnie, pomścimy śmierć Aghiel - Vasal pierwszy raz powiedziała coś pocieszającego - a jak będzie ten wilk, zabijesz go. Bez problemu. Wierzę w ciebie.

- Nie przesadzajmy, Vasal. A co do ciebie, Venaya, wszystko potoczy się dobrze. Rozerwij się trochę - Yi uśmiechnął się - albo rozerwij kogoś. Najlepiej tego wilka, jak go znajdziemy.

- Arigato za wsparcie. - Venaya uśmiechnęła się lekko.

- Nie ma problemu - powiedział Yi i przyspieszył kroku.

Szli w kierunku Jaskiń Złości. ShiroNeko i Aschgan rozmawiali ze sobą, Jin cały czas żonglował dwunastoma kulami ognia, Vasal i Yi pocieszali Venayę.

- Szkoda, że Schrodinger został w kwaterach - rzekła Vasal - dobrze jest mieć kogoś, który chociaż trochę zna się na walce na odległość.

Zbliżyli się do Jaskiń.

Tymczasem, w kwaterach... Edytuj

- Coś wyczuwam - rzekł Defaraq do Kerolota - chodzi o to, że... Merints się przebudził. I to akurat w Jaskiniach Złości, w sumie, on tam spał od dawna.

- Przebudził się trzy dni demu, antymonie - Kerolot nie był w dobrym humorze - a z Jaskiń w sumie... też uciekł trzy dni temu.

- Ciekawe pod jaką formą... - Defaraq spojrzał ostro w górę - jest mały problem. Chodzi o to, że on potrzebuje teraz energii życiowej. Czyli będzie szukał osób, które długo ćwiczyły.

- Nas? - Kerolot spojrzał na Defaraqa - E tam, rozwali się trepa.

- Chodzi raczej o Aschgana i Vasal. Co do "rozwali się trepa"... on ma dwieście czterdzieści milionów HP.

- A. To może być mały problem... będzie trzeba pójść do tych Jaskiń.

- Merints na razie jest w pobliżu Dogmy Czasu, 129 kilometrów od Jaskiń. Zdążymy tam dobiec, zanim on dorwie ekipę. Chyba, że weźmiemy Mandriva, to on nas tak spowolni, że spóźnimy się o jakieś siedem minut.

- Idę po Liss i Alexy - rzekł Kerolot, kierując się do wyjścia.

- A ja po Schrodingera. Może być niezła jatka.

Part 3 Edytuj

- Pajęczaki! - Vasal wyraźnie się uśmiechała, nawet oczami - wkońcu coś ciekawego.

- Niapu! - ShiroNeko rzuciła się z Vasal na front.

- Jakie to słodkie - zaśmiał się Yi, spokojnie idąc walczyć - bo się popłaczę.

- Hah, lepiej z nich nie drwić. Wolałbym jeszcze przeżyć kilka dni - Aschgan zaczął biec na pajęczaki, Yi wraz z nim.

Venaya stała z tyłu, rzucając czary wspomagające na resztę ekipy. Zapominała o wczorajszych wydarzeniach i zajęła się dzisiejszym dniem. Zaczęła czerpać radość z bitwy.

Pajęczaki padały jeden po drugim. Yi'emu przypomniał się Pająk Stanisław.

- E, olać go, to był gej - Yi szybko zapomniał o śmierci Stanisława.

- Ymm, i dlatego uważasz go za gorszego? - spytała się ShiroNeko wbijając nóż w odwłok ostatniego żywego pajęczaka w komnacie.

- Tak. - odrzekł Yi, biegnąc w stronę drugiej komnaty.

W drugiej komnacie było więcej pajęczaków, i o wiele mocniejszych.

- JEEST, TOKSYCZNE PAJĄKI - Vasal rzuciła się na front, i zanim inni dobiegli, a Venaya zdążyła rzucić jakikolwiek czar już zabiła trzy pajęczaki.

Yi wbiegł na największego toksycznego pająka, gdy ten atakował ShiroNeko, i przebił mu krytycznie odłwok.

- Kryt z krytycznego zaskoczenia, hah!

ShiroNeko wzięła pajęczaka w ręce i cisnęła nim o ściane, rozkwaszając go.

- Jezu, jak tu śmierdzi... - stwierdziła.

Aschgan dobił ostatniego pajęczaka. Towarzysze usłyszeli dźwięk zadyszanych osób. Aschgan szybko rozpoznał Defaraqa i Kerolota.

- Siema, gdzie macie Dansera? - spytał się Aschgan Defaraqa.

- Emm, zjadł go dwunastometrowy wilk, który właśnie tu biegnie, by nas wymordować. A co?

- Ah. Nic, tak się pytam. - Aschgan lekko się przestraszył - Venaya, słyszysz! Będzie walka z wilćkiem!

- Jeeee! - Venaya miała zaciech - fajnie!

- Nah, nie cieszyłbym się tak. Ten "wilczek" to szósty boss, Merints, którego celem jest pochłonięcie Vasal i Aschgana. Nas przy okazji... - Defaraq na chwile przerwał - 240 milionów HP. 500k damage na hita. Jest moc, trudno będzie się z tym rozprawić.

- Pfff, noob - stwierdziła Vasal.

A wilk już był przy wejściu. Głośno dychnął i pobiegł. Nie spodziewał się pułapki.

Dał się złapać w magiczne sidła, stworzone przez Venayę i Alexy. Obie straciły na to 70% many, resztę użyły na czary wzmacniające.

Schrodinger strzelił w niego sześć kul, Vasal trafiła go trzy razy, a Liss kilka razy zaspellowała w niego, nim ten rozerwał sidła. Merints rzucił się na Aschgana.

Aschgan prześlizgnął się pod łapami bossa, dźgnął go nawet w jedną z łap. Merints szybko zmienił formę, przybierając wygląd ścian.

- Gdzie on jest? - Yi nie umiał się połapać co się dzieje - kurna, gdzie ten !@#$%^ wilczur?!!

- Nie klnij - powiedziała ShiroNeko i oparła się o ścianę. To był błąd, bo ściana była bossem.

Merints zmienił się znów w wilka, szybko kłapnął paszczą, i gdyby nie szybka reakcja Aschgana, zabiłby ShiroNeko ot tak. Boss zmienił się w aureolę, wydał wysoki dźwięk i znów zmienił formę na książkę od WOSu.

Strony zaczęły latać po całej komnacie, a pająki z trzeciej komnaty ruszyły na atak. Nie zdążyły nikogo trafić, bo Merints znów zmienił formę na wilka i je pomordował. Kilka zjadł, w czasie, gdy atakował i unikał ataków.

Vasal próbowała zniszczyć jedną z nóg bossa, wraz ze wsparciem Liss i Kerolota. Ich próby były daremne. Yi skakał po ciele bossa, atakując wraz z Aschganem. Defaraq i ShiroNeko blokowali głowę bossa, by ten był bezsilny, i udawało im się to. Jin jak zawsze ciskał w bossa ogniem, a Schrodinger strzelał.

Boss zdawał się z nimi grać w kotka i myszkę. Po chwili zmienił formę na hydrę, zrzucając z siebie Aschgana i Yi. Zdobył okazję do kłapnięcia Defaraqa i ShiroNeko. Wykorzystał ją idealnie, i pożarł obu, regenerując 330.000 HP.

Venaya utworzyła lekkie pole siłowe, które zostało przebite od razu przez pierwszy cios bossa. Ten zorientował się, że już ją widział, i rzucił się na nią. Yi zareagował, kopnął Venayę, odrzucając ją z pola ataku bossa... i stracił obie nogi.

Zaczął kląć aż do momentu, gdy się wykrwawił. Zsynchronizowane ataki na bossa nie robiły na nim wrażenia.

Venaya na szybkim rzuciła czar ożywiający na Yi'ego, tracąc całą manę i staminę. Nie zostało jej nic innego, jak ucieczka.

Boss zdobył okazję zjedzenia Aschgana, jednak ten zdążył się przeteleportować. Nie skorygował jednak miejsca teleportacji, i wywalił samego siebie na koniec mapy.

Merints wziął się za Vasal. Zmienił formę na humanoidalnego stwora. Chwycił Vasal w rękę, ale szybko ją upuścił, bo stracił w niej panowanie. Krytyczne ataki Schrodingera zmusiły bossa do chwilowego zaprzestania bitwy.

Ten jednak olał to, że nie może atakować prawą ręką. Nawet lewą zadawał silne ataki. Niestety, był zbyt wolny dla walczących. Wszyscy zdążyli uciec do ostatniej komnaty, i zablokowali ją polem siłowym.

Merints zdecydował się, by zaatakować Aschgana. Przekroczył szybko barierę dźwięku i pobiegł na koniec mapy, by go zabić.

Zapowiedź kolejnego odcinka Edytuj

Walka z Merintsem trwa. Kto zginie, a kto nie? Co z losem Yi'ego i Dansera? Czy boss zeżre Aschgana? Hmm, może po prostu - LOBW13: Ucieczka :-)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.