FANDOM


Part 1Edytuj

Aschgan Edytuj

Merints dogonił Aschgana. Ten jednak szybko zorientował się, że stoi na klifie, który ma wysokość równą nieskończoności, i nie ma gdzie uciec. Skoczył.

Wylądował w wodzie, która nie miała dna - tak była zaprogramowana. Zanurkował i schował się w szczelinie. Merints skoczył za nim, zmieniając formę w łuskatego rybocosia z wielkimi, zielonymi gałami oraz krwistoczerwonymi łuskami. Na jego łuskowatym łbie widniała jasnoczerwona korona, bijąca bardzo mocnym światłem.

Boss zauważył Aschgana bardzo szybko. Rzucił się na niego, po 2 sekundach był na miejscu i spróbował go ugryźć. Aschgan zdążył uciec, i szybkim ruchem wybił się do przodu, płynąc na koniec mapy, gdzie czekała Wielka Wodna Bestia. Dopłynął do niej po około minucie. Bestia rzuciła się na niego. Miała budowę pół-człowieka, pół-ryby, zasuwała bardzo szybko.

Aschgan spojrzał na skradzionego wcześniej Pip-Boya. Stan HP Bestii był zbliżony do Merintsa. Oba bossy zaczęły szarżować na chłopaka. Około trzy milisekundy przed planowanym trafieniem w niego Bestii Aschgan wybił się w górę. Brakowało mu tchu, płynął na powierzchnię. Spostrzegł jednak lekki wybuch i tryskającą pod gigantycznym ciśnieniem krew. Aschgan miał szczęście, że go nie trafiła.

Merints był już osłabiony. Mimo tego rzucił się na Aschgana, który zaczął skakać po powietrzu.

- Hehe, nawet nie wiedziałem że tak umieeeee... - Aschgan nie dokończył, bo przywalił głową w wystającą skałę.

Boss wyskoczył z wody, i w momencie lotu zmienił się w pilarkę Stihl. Przeciął skałę, bo w Aschgana nie trafił - boss stracił receptory widzenia, i działał instynktownie. Po tym działaniu znów zmienił się w rybę, i płynął do brzegu.

Aschgan szybko się ocknął. Spostrzegł, że Merints ucieka. Wykorzystał sytuację, i rzucił się za nim. Znów spróbował chodzić po powietrzu, ale mu się nie udało, i wylądował do wody.

- Szlag!

Lider Czarnych Wilków nie dogonił bossa, gdyż ten był już na górze klifu. Pip-Boy wskazywał, że wysokość wzniesienia wynosi całkę z 2.

- Głupi złom, to daje 2x, tego się nie da policzyć... skąd mam wiedzieć pod co to mam podstawić?!

Merints biegł już w inną stronę. Aschgan położył się na skale, idącej pod kątem 84 stopni w górę.

Lolkoks3 Edytuj

Boss, w formie wilka, szarżował w stronę ekipy, z którą była Vasal - drugi cel Merintsa. Za pomocą nadal działającego węchu wyczuł bardzo charakterystyczny smród bijący z gościa top 12 w grze - Lolkoks3'a.

Merints rzucił się na niego. Lolkoks skontrował jego dwa ataki, wbił mu miecz w pysk. Wskoczył wilkowi na kłęb, ale ten zmienił formę w centaura, zbił Lolkoksa z siebie i przebił go w locie na wylot.

Wojownik wypił jednak potiona wraz z butelką i korkiem, siłą wybił z siebie włócznie centaura i wyskoczył do tyłu. Zakosił bossowi broń i cisnął nią w niego. Chybił, bo boss znów zmienił formę. Stał się pączkiem z dżemem.

- O, pączuś - Lolkoks3 podszedł do pączka i go zjadł - mniam, dobry.

Boss zmienił formę znów w wielkiego wilka, rozrywając wojownikowi flaki. A potem go zjadł.

Wyruszył dalej.

Vasal Edytuj

Zwinna dziewczyna przebiła bossa na wylot mieczem i wbiła go w ścianę. Boss zmienił formę w Merasmusa, cisnął Vasal do drugiej ściany komnaty w jaskini, w której się znajdowała. Reszta ekipy leżała na ziemi, krwawiąc i bijąc się z bólu.

Boss zaczął chlastać Vasal z całej siły, coś jednak przeciwstawiało się jego atakom. Atakował więc mocniej, używając pozytronu, ataków psychicznych, fizycznych oraz pola siłowego. Bezskutecznie.

- Nie... dam... rady...

Vasal ścisnęła jedno z ramion bossa z całej siły. Wstała, przeciągnęła się. Trzepnęła Merintsowi z całej siły tak, że ten wyleciał aż poza jaskinię, tworząc wyrwę w ścianie. Vasal podeszła ze spokojem. Jej oczy zaszły krwią. Merints wytworzył mocne pole siłowe. Dziewczyna zaczęła się śmiać, i jednym, sprawnym cięciem miecza przebiła pole siłowe.

Jej Pip-Boy wskazywał, że jej wytrzymałość wyniosła 91000% jej maksimum. Podeszła do bossa, przebiła go kilkanaście razy mieczem. Merints nie miał już siły zmienić formy. Leżał jako wilk.

Vasal nie wiedziała kiedy boss zmienił się w wilka, nie myślała o tym. Odcięła mu łeb i uśmiechnęła się. Przestała nad sobą panować. Schyliła się nad ciałem bossa, wyrwała mu serce i zaczęła je jeść.

ShiroNeko wstała, i spojrzała na Vasal, która zjadała jakby nigdy nic bossa na surowo. Zwymiotowała i znów zemdlała.

Part 2 Edytuj

- Ruski szajs - Aschgan spojrzał na swój Pip-Boy, który nieustannie pokazywał czerwony napis "ŚMIERDZISZ". Nie wiedząc, dokąd idzie, ignorował fakt swojej nieznajomości terenu, i szedł dalej. Słońce od trzech dni wisiało w tej samej pozycji, wskazującej południe, przez co nie szło wyznaczyć kierunku geograficznego - co za złom, nawet nie da się zdjąć!

Na chwilę Aschgan stanął w miejscu, obrócił się i spojrzał na krajobraz swoim wytężonym wzrokiem, szacując, że jego odległość od miejsca starcia z Merintsem przekroczyła już tysiąc kilometrów. Spojrzał na niebieskie niebo, co zdawało mu się być nietypowym dla tego świata. Westchnął, patrząc na krajobraz z pikseli i skryptów, a następnie udał się dalej w nieznanym kierunku. Szedł tak kolejnych kilka dni, w których północ nastawała sekundę po południu, a południe sekundę po północy, za wyjątkiem tych dni, gdzie coś się lagowało.

- System zaczął się ostro walić, chyba przez śmierć Merintsa... Cóż, nic na to nie poradzę - Aschgan wymawiał swoje myśli na głos - Jeszcze jakieś dużo drogi przede mną, a zaczynam się nudzić tym stałym przebywaniem w samotności. Nawet żadne n00by nie lurkują na mobki w tych okolicach... zresztą, tu nie ma mobków. Ciekawe, kto stworzył tak wielki i dopracowany świat.

Jakiś czas później, samotny wojownik spostrzegł w oddali miasto, po czym zatrzymał się i zaczął się przyglądać. Po chwili przemyśleń, powiedział sam do siebie, pełen radości i odwagi:

- Inqusthe! Jak miło, zajrzę od razu do Dogmy Śmierci!

Aschgan przyspieszył kroku, by szybciej dojść do oddalonego o pięćset kilometrów miasta. Dwa dni później był u celu.

- Kurde, zmachałem się. Ale co tam, trzeba znaleźć Dogmę, więc ruszam zad w troki, i do roboty.

Miasto powierzchnią zdawało się być ogromne - i takie też było; wielkości dodawał też fakt, iż było opustoszałe. Kamienne budynki wydawały się bardzo ciężko leżeć na ziemi, nie miały też okien... a niektóre drzwi. Ulica wysypana była żwirem, na którym zastygały łajna różnych zwierząt, które capiły do tego stopnia, że Aschgan - mimo swej wytrzymałości na takie anomalia - musiał zamknąć sobie noc.

Po chwili wędrówki nastała północ, a ciemność spowiła Inqusthe do tego stopnia, że nie było widać nic nawet na metr. Widoczne było jedynie czerwone światło Pip-Boya, który cały czas pokazywał jeden napis - "ŚMIERDZISZ".

- Nareszcie się to na coś przyda... - Aschgan nie przejął się ciemnością, nawet nie zwolnił kroku. Po chwili znalazł wrota zbudowane z czerwonego kamienia, wysokie na dobre dziesięć metrów. - Dogma.

Z zachowaniem maksimum spokoju, samotnik otworzył bramę kopniakiem z półobrotu, westchnął, i wszedł do środka. Wszędzie paliły się białe, oraz zielone światła, kontrastujące w bardzo wyraźny, jak i irytujący sposób. Na ścianach widoczne były rysunki i teksty pisane krwią, wyraźnie błagające zarówno o pomoc, jak i o zemstę.

Jednakże uwagę Aschgana przyciągnęło coś innego, konkretnie wielka, czarna plama na jednej z kolumn, przecinających główną aleję Dogmy. Nawet silne światła, padające na wszystko, nie były w stanie zostawić nawet małego odcisku na tej czerni; światło Pip-Boya również było nieskuteczne, pisanie kredkami - również.

- Skąd ja tu mam te kredki..? - zdziwił się Aschgan, chowając je do plecaka - A niech mnie, co to?

Z plamy zaczęły wyłaniać się ludzkie oczy, nie posiadały jednak realnych kolorów, tylko idealnie kuliste oko, i lekko skośną źrenicę i tęczówkę na środku. Aschgan odsunął się na około metr, wyjął miecz, i zaczął się przyglądać, pełen skupienia, jak i lęku.

Oczy pojawiały się na całej powierzchni plamy, powiększały się, i rozbijały się o siebie, tworząc zanikające w czerń krwiste plamy. Po chwili z kolumny wyrosły ludzkie ręce, których kolor powoli przechodził w czerwień, a następnie czerwone miejsca zmieniały się w krew, spływającą na podłogę Dogmy. Po pełnym skropleniu rąk, wyrosły trzy kolejne pary, które zaczęły robić to samo.

- Nie, to... niemożliwe... - Aschgan patrzał na wydarzenia z wielkim zdumieniem - jakim cudem?!

Dolna część kolumny eksplodowała wraz z górną, pozostawiając jedynie lewitującą, dwuwymiarową plamę na środku. Po chwili ta również eksplodowała z rażącą siłą, tworząc poziomą falę uderzeniową, której zasięg rozniósł się na całe miasto, przecinając je w pół. Aschgan na szczęście zdążył się schylić, i zrobił to tak spektakularnie, że jeszcze ułożył sobie fryz.

- Co... to.. było?

Part 3 Edytuj

- Thaini! Thaini, proszę, nie! - Yi krzyczał z całej siły, pełen sił witalnych, osłaniając wraz z Defaraqiem i Danserem osłabioną Venayę. Jego oczy były pełne łez, jego ciało drgało, a usta zdawały się prosić o śmierć. Jego towarzysze stali bardzo twardo na ziemi, i pomagali mu utrzymać takową pozycję; leżąca Venaya wspomagała ich magiczną tarczą.

Krzyki Yi'ego były jednak bezcelowe - Vasal używała silnej magii na tarczę Venayi, jednocześnie drugą ręką wyciągniętą w bok blokowała ruchy reszty ekipy. Po chwili przebiła się przez tarczę, która rozleciała się na fizyczne, niemagiczne skrawki szkła, które wycentrowały się w szyję Vasal, po czym z dużą siłą uderzyły w nią. Nie dało to jednak nic, chwilę po wbiciu się, rozleciały się na kawałki z hukiem, odrzucając Defaraqa i Dansera, próbujących obezwładnić dziewczynę. Fala uderzeniowa doprowadziła Venayę do omdlenia, Yi'ego przycisnęła do ściany, zaś reszta drużyny nadal miała zablokowane ruchy, ale również bardzo silnie odczuła uderzenie.

Na chwilę Vasal przerwała zaklęcie obezwładniające. Kerolot ruszył na nią z mieczem gotowym do ataku, zamachnął się z całej siły, trafiając ją wprost w serce, ale jego miecz przeniknął przez jej ciało. Danser i Defaraq od razu rzucili się do ataku, Shiro stała z boku, rzucając zaklęcia wspierające na walczących. Yi leżał obok Venayi, załzawiony, pełen bólu w środku, jak i na zewnątrz. Nie był w stanie krzyczeć, zajął się kontrolowaniem stanu omdlałej przyjaciółki, lekko lecząc ją magicznie.

Defaraq i Dancer uderzyli równocześnie z całej siły w Vasal, która jednak zamiast dać się trafić, schyliła się, i złapała ich za nogi, po czym rzuciła z całej siły w kierunku północnym, tworząc wyrwę w suficie jaskini, sięgającą aż do nieba.

- Za chwile się zarwie! - Yi jako pierwszy zauważył potężny wyłom i jego skutki - Uciekajcie!

Kerolot wziął Venayę w ręce, i rzucił się do ucieczki, za nim pobiegła ShiroNeko z Mandrivem.

- Yi, ty nie biegniesz?! - Kerolot próbował dotrzeć do zdestabilizowanego emocjonalnie przyjaciela - No rusz się, no!

Jakiekolwiek formy kontaktu z Yim nie dawały zamierzonego efektu, o ile w ogóle dawały jakiś efekt. Thanv zdawał się nie słuchać niczego, co miało do niego dotrzeć, stał tylko, i patrzał na Vasal, która spokojnym krokiem zmierzała w stronę Kerolota. Ten, wiedząc co się święci, rzucił się do ucieczki, błagając w duchu, by Yi przeżył.

Vasal, widząc, iż bieg za nimi nie ma celu, zawróciła się, i zaczęła kroczyć w stronę uśmiechającego się przez łzy Yi'ego. Ten, widząc jej kroki, i będąc świadomy, co się może stać, nie reagował. Stał tak samo, jak wcześniej, wzrok koncentrował się na oczach niekontrolowanej machiny zagłady, w której on nadal widział tą jedyną, którą kochał.

Strop jaskini zaczął spadać, walił się z każdą chwilą coraz bardziej, formując z komnaty dwie osobne, po czym jedną zasypało całkowicie; druga waliła się wolniej - w niej zostali Yi oraz Vasal. Widząc, iż jego ukochana może nie zdążyć podejść do niego, Thanv podszedł do niej, i rzucił jej się w objęcia.

Jaskinia zawaliła się wprost na Vasal, i chłopaka, który darzył ją uczuciem, które górowało nad rozsądkiem.

Zapowiedź odcinka 14 Edytuj

Czy Vasal i Yi przeżyją? Co zrobi Aschgan w Dogmie Śmierci? Tego dowiecie się w następnym odcinku, na który sobie poczekacie, hehe. Czekajcie jednak, a potem czytajcie LoBW14: Radość, która przyniosła śmierć! Joł Joł

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki