FANDOM


Part 1 Edytuj

Odcinek, w porównaniu do innych, jest dość krótki... - Dobrze pomyśleliśmy, co do użycia różnych poziomów bossów w celach mordów. - z ciemności wyłonił się zielony monolit, z napisem CREATOR #1, świecącym na czerwono.

- Nic nie podejrzewają - głos wydobył się z monolitu CREATOR #93

- Nic nawet nie widzą o naszym istnieniu - rzekł głos z monolitu CREATOR #39

- Ziemia Bohaterów oraz Drugi Księżyc. Powoli rozpoczyna się Jednolicenie.

Monolity zanikły. Na środku pojawił się Aschgan, otoczony gęstą mgłą. Mgła stawała się z czasem coraz mniejsza, odsłoniła wielką twarz Venayi, która zmieniła się w kościaną maskę Merasmusa.

- Więc bomba N3 nie zabija do końca? - Aschgan zdziwił się, że cokolwiek żyje - dziwne, w rzeczywistości nie mogę jednak zdjąć z siebie LolGearu.

Pojawiła się nieznana twarz. Dopiero po chwili okazało się, że to nie twarz, a pająk. Pająk Stanisław.

- Co tu robisz? - Aschgan nie krył zdziwienia - przecież ty nie żyjesz!

- Ty też. - Pająk Stanisław odpowiedział ze stoickim spokojem - Śmierć spowodowana przez Zeruela ma ten sam skrypt, co śmierć przez bombę N1.

- Skąd wiesz? - Aschgan nic nie rozumiał.

Pojawił się Jan Jansen, siedzący na wielkiej rzepie. Jego twarz jednak była cała we krwi, i nie szło w żaden sposób poznać charakterystycznych dla niego cech wyglądu.

- Wysadziłeś mnie - powiedział Jan Jansen - nigdy więcej nie sprzedam ci rzepy!

Rzepy... epy.. epy... echo rozniosło się.

ShiroNeko otworzyła oczy.

- Śniłam w grze. Interesujące...

Poznała nad sobą twarz Hodora. Nie zmienił on swojego wyglądu w LoBW, wyglądał dokładnie jak w rzeczywistości.

- A cóż to? Śpimy sobie, gdy przyjaciele walczą i trenują? Chcesz być gorsza, gruba i brzydka? Nie ładnie tak, Natalia!

- Hodor? Skąd ty tutaj..?

- A czego się spodziewałaś?

Hodor odwrócił się i odszedł, nie zważając na prośby ShiroNeko, by poczekał chwilę. Po prostu szedł przed siebie.

Ekipa przyjaciół ćwiczyła z niezwykłym zacięciem, by dać radę w walce z następnym bossem. ShiroNeko podeszła do nich - stali oni na wielkim, zielonym placu i dekapitowali manekiny, które się ożywiały.

- Cześć. Gdzie mój miecz? - ShiroNeko spojrzała na przyjaciół. Aschgana nie było. - Co z moim bubu?

- Panno Neko! - Yi spojrzał na Shiro - nareszcie się obudziłaś. Spałaś cztery dni, nie było cię w szkole, a twoja babcia chciała cię zjeść na obiad. Twój miecz masz przypasany na plecach, nie widzisz? A co do twojego bubu... - Yi przerwał.

- Co?

- On nie żyje - Mandriv powiedział te słowa bez najmniejszego wyrzutu. - wysadził sam siebie, by nas uratować.

Oczy ShiroNeko znów zalały się krwią, dziewczyna zaczęła krzyczeć. Yi obudził się.

- Nie jestem w LoBW. Dziwne. Śniłem, że byłem Natalią i śniłem o jakiś monolitach. Interesujące.

Thanv spojrzał na zegarek. Piętnaście po piątej.

- Kurde! Spóźnie się do szkoły, a na pierwszą lekcję mam fizę! Babka mnie zatłucze, no żesz - tutaj popadały niecenzuralne słowa.

Po chwili Thanv wybiegł z domu do szkoły.

Biegnąc z torbą, zderzył się z jedną ze swoich koleżanek, Thaini. Przez chwilę przed oczami miał zielony monolit z czerwonym napisem CREATOR #108 THE LAST.

- Oh, Thanv - Thaini zarumieniła się nieznacznie - nie jesteś jeszcze w szkole? Spóźnisz się na... co teraz masz?

- F... fizykę. Czekaj, wysypały ci się książki z torby, miałaś niezapiętą - Thanv schylił się i zaczął w pośpiechu zbierać porozwalane książki - A tak nawiasem, co u ciebie?

- Nic, zupełnie nic... Słyszałeś o takiej grze? Land of Brave Warriors, heh. Ponoć jak tam się zginie, zginie się i w tym świecie. Ciekawe, jak to zrobili - Thaini spojrzała na Thanva. Był niewyraźny - Ojć, gdzieś zapodziałam okulary.

- Mam je. - Thanv podał koleżance okulary - A w Land of Brave Warriors sam gram. Co do Aschgana...

- Nie było go wczoraj w szkole - Thaini wzięła okulary i założyła je - co u niego?

Thanv nie wiedział, co ma powiedzieć.

Part 2 Edytuj

Niski, męski bas znów rozchodził się po ciemności. Wydobywał się z monolitu, na którym wyryte było CREATOR #1.

- I tak, wszystko się zakończy. - monolit przestał gadać.

- Jednolicenie zakończy się wkrótce. A te dzieciaki nam pomogą. - rzekł nieznany monolit

Monolity znów zniknęły, i znowu pojawił się Aschgan, trzymając w ręce miniaturową wersję kościanej maski Merasmusa. Miał też na sobie Trzeci Amulet.

- Muszę stąd wyjść - Aschgan zszedł z krzesła, na którym siedział. Poczuł, że się zapada w dół, mógł jednak chodzić. - ciekawe, czy ta czerń ma w ogóle jakiś koniec.

Aschgan szedł dalej, ściskając kościaną maskę Merasmusa oraz Trzeci Amulet. Czuł, że zapada się coraz szybciej, głowa go rozbolała. Upadł. Poczuł jakieś podłoże.

Stał na monolicie CREATOR #55.

- Czyli to miejsce ma w sobie przestrzeń. Ciekawe, myślałem, że to tylko moje urojenie... - Aschgan myślał cicho, bojąc się, że któryś z monolitów go usłyszy. Czuł, że te monolity to jacyś ludzie.

- Kreatorze sześćdziesiąty dziewiąty. Słuchasz mnie? - niski bas dobiegał z CREATORA #1.

- Słucham, Wielki Kreatorze. - dźwięk był wyraźnie kobiecy.

Aschgan rozpoznał głos. Toż to Hildegarda Ponczek, nauczycielka chemii!

Krzyknął jak najgłośniej potrafił. Znów gdzieś zniknął. Znalazł się w innym, ciemnym miejscu, w którym widać jednak było jakiś kształt.

- Kamień Delirium... zaklęta w języku C++ bomba N3, której użyto do tworzenia Drugiego Księżyca.

N3? Drugi Księżyc? O co chodzi? - Aschgan słyszał wszystko, co mówiły monolity, nie umiał jednak nic pojąć.

Dotknął ścianki miejsca, w którym się znajdował. Ścianka była śliska niczym flaki Merasmusa. Aschgan nadal ściskał kościaną maskę bossa i Trzeci Amulet, który zaczął emanuować niebieską poświatą.

Członek Czarnych Wilków spostrzegł pod światłem Amuletu napis "LUNARIS DOGME. TAIME DOGME". Nie przedstawię jego myśli - zepsuło by to tajemniczość tego odcinka.

Zaczął jednak szukać wyjścia. Poszedł jednak w złą stronę, i został zalany przez Zupę Śmierci.


  • W szkole

- JAK TO ASCHGANA ZNOWU NIE MA?! - babka od chemii zdawała się nie panować nad emocjami - ZABIJE SKUR****NA!

- Pani się wyraża - Thanv siedział w ławce z Thaini, która nadal nie wiedziała, co się stało z Aschganem. Wiedziała tyle, że jej przyjaciel nic jej nie powie, co ją dołowało - tutaj są młode panienki, tak nie wypada, no! - spojrzał na Thaini zabawnym wzrokiem.

- K***A! - babka od chemii wstała i uderzyła Thanva łopatą. Ten jednak wstał, wyrwał jej łopatę i wbił ją w ziemię. Zauważył w jej dłoni mini LolGeare'a. Kobieta zaczęła coś szemrać o bezsensowności Jednolicenia - Thanv to usłyszał, i nie wiedział o co jej chodzi. Postanowił ją przycisnąć.

- Jakie znów Jednolicenie?! - Thanv chwycił babę za łachy - o co chodzi?!

- Nie... twój... interes... - Hildegarda miała problem by cokolwiek wymówić, bo Thanv lekko ją podduszał. Jednak gdy Thanv przydusił ją mocniej, powiedziała tylko "jeden człowiek na jednym świecie". Potem upadła na ziemię bez tchu.

- Thanv, czy ty ją... - Thaini patrzała zdziwiona na chłopaka - ty ją... zabiłeś?

- Tak, chyba tak. - Thanv spuścił głowę, obawiając się zlinczowania ze strony koleżanki.

- FAJNIE! - Thaini wskoczyła na ławkę i zaczęła tańczyć zumbę. Do niej dołączyła się Natalia oraz Maja.


  • Wróćmy do Aschgana

Czarny Wilk znów znajdował się w ciemnym niczym. Miał w rękach spis NPC w grze LoBW. Spojrzał na ich nazwy - no, nazwy jak nazwy. Levele - jak levele. NPC'ów było 108. Aschgan zgniótł listę i rzucił nią. Kartka wsiąknęła w nicość.

Aschgan wyczuł nogami podłoże. Postanowił iść przed siebie, nie zważając na to, co się stanie. Szedł... i szedł... Zobaczył Zeruela. Nie atakował - Zeruel był tylko posągiem. Nagle, twarz Zeruela zmieniła się w węża z krwawiącą głową potwora na końcu języka.

Paweł obudziła się.

- Sen we śnie, który był we śnie. Imponujące.

Do Pawła podszedł Aschgan, trzymając silnie zaciśnięty miecz w swoich dłoniach. Kaszlnął, i spojrzał na Pawła.

- Cz... czego ty ode mnie chcesz?

- Ja. Chcę. - Aschgan przerwał na chwilę - Podziękować. Twój sen dziwnym sposobem mnie ocalił. Ciekawe, to przecież wyklucza rzeczywistość. Ale, jeszcze raz chcę podziękować. Masz, to dla ciebie - Aschgan dał Pawłowi prezent w postaci nowego piekarnika, który tak sobie trzymał w kieszeni przez cały czas.

- A... arigato? - Paweł nie wiedziała, co ma zrobić, wzięła prezent, uścisnęła Aschganowi dłoń - ale jak ja cię uratowałam?

- Hehe, nie wiem. Aschganek lubi czasem nie wiedzieć. - Twarz Aschgana stawała się dziecinna.

Aschganek... nie wiedzieć... wiedzieć... - echo rozchodziło się wszędzie. Świat stawał się coraz bardziej zamroczony. Ściany zlewały się z tłem, aż wszystko znów stało się czarne.

Świat zmienił kolor na biały. Czerwony. Żółty.

Czaszka pojawiła się gdzieś z daleka. Zbliżała się z niemym okrzykiem "pomocy..."

Świat zanikł na chwilę, i wszystko wróciło do normalności. Aschgan był żywy, i stał na środku okręgu swoich przyjaciół na środku pustyni w grze LoBW.

Hodora nie było nawet na liście osób online, która weszła w nowym patchu, ver. 4,31.

- Ten nowy patch cię ożywił, Aschgan. To prezent od twórców gry. - powiedziała do Aschgana ShiroNeko, podbiegając do niego. Przytuliła się do jego ciała.

- Prezent... - Aschgan przypomniał sobie dziwną wizję, którą nawet nie wiedział kiedy doświadczył. Znów zobaczył monolity #1 oraz #108.

Part 3 Edytuj

- Aschgan - na lidera Wilków spojrzał jeden z członków organizacji, Defaraq - miałeś dziwne... wizje. Wyczuwałem to.

- W jaki sposób wyczuwałeś? I... widziałeś moje ciało? - Aschgan nie rozumiał, co się dzieje.

- A co, myślisz że kto to ciało tu zataszczył. A wizję.. hm, wolisz nie wiedzieć jakie ruchy twoja bezduszna kupa porozwalanych flaków robiła.

- Dziwnie to brzmi - Aschgan spojrzał na stojącego obok Kerolota - O, Keruś, chodź no na chwilę.

- Nigdy tak na mnie nie mówiłeś - powiedział Kerolot, podchodząc do Aschgana.

- Hmm, możliwe. Mało pamiętam - Aschgan spojrzał się na czerwony sufit, na którym naklejony był obrazek Delirium.

- Więc, o co chodzi? - Kerolot również spojrzał na obrazek.

- O... nic. Zapomniałem - Aschgan wydawał się być bardzo zdezorientowany.

  • Tymczasem w pokoju obok.

- Hej, Venaya! - ShiroNeko oglądała swoje anime w LoBW - wiedziałaś, że ten LolGear ma funkcję czegoś takiego?

- Nie. - Venayę zaciekawiło anime oglądane przez Shiro - Hm, jakiś nowy Death Note?

- Tak, zgadłaś. Skąd wiedziałaś? - Natalia spojrzała się na Venayę, po chwili wracając do oglądania.

- Hm, charakterystyczna postać?

- No tak...

Do pokoju weszła Alexy.

- Cześć, co robicie? - Alexy była tego dnia wyjątkowo zadowolona - Chcecie coli? - wyjęła butelkę z colą. Efekt +5 do regeneracji many.

- Hehe, nic. Oglądamy najnowszego Death Note'a. - Shiro wzięła colę i nalała sobie trochę do szklanki, nalała też Venayi - dzięki za colę. Oglądasz z nami?

- Chętnie! - Alexy przywołała sobie mentalnie fotel. Rozsiadła się wygodnie i zaczęła oglądać.

- Hm, po tym najnowszym patchu LoBW jest wyjątkowo przyjemny - stwierdziła Venaya - aż zbyt przyjemny. Nie uważacie tego za trochę podejrzane?

- A tam, przesadzasz - powiedziała Alexy - widzisz coś złego w wirtualnym świecie idealnym?

- I o tym mówię, Alexandro... - Venaya przerwała i skupiła się na oglądaniu.

  • Znów pokój obok

- Wyczuwam tutaj coś złego. LoBW był grą "trudną, wymagającą wyzwań i myślenia" a tutaj? Pojawił się patch i się zrobiło aż zbyt łatwo. - Aschgan przełknął ślinę - nie no, to jest bez sensu.

Kerolot wyparował.

- CO TO MIAŁO BYĆ?! - Aschgan nie zczaił, co się przed chwilą wydarzyło.

- Prawdopodobnie, ludzie którym patch za bardzo się podoba, zanikają. Wyczuwam w tym coś złego. Podzielam twoje zdanie, Aschgan. Patcha trzeba zniszczyć.

- Udamy się więc do Dogmy Sepsy, do Psente. Zniszczymy to pseudo-dobre coś.

Zapowiedź kolejnego odcinka. Edytuj

Ten odcinek był nudny i piekielnie krótki. Nie było walki, tylko jakieś pseudo-kabalistyczne chędożenie z nutką durnej, zbędnej tajemniczości i mózgowalnego syfu. Nudy, nie? No, właśnie. Następny odcinek będzie o wiele ciekawszy. Czytajcie zatem LOBW8: Chory sen wariata.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.